26-31.05.2012 – Salta i Huamauaca, czyli żegnamy Argentynę…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Chyba największe miasto do jakiego wjeżdżamy w Argentynie. Oczywiście jest to zaledwie pyłek w porównaniu z Buenos Aires, jednakże nie taki znów mały. Gorąco, wilgotno i nie ma czym oddychać. Smog wiszący nad miastem skutecznie to uniemożliwia, a gwar i ścisk w centrum nie dają się porównać z niczym, co do tej pory widzieliśmy w Argentynie. Stanowczo, nie jest to nasz Number One mimo, że do tej pory każdy nam Salta zachwalał jako idealne miejsce. Cóż… 3 dni tutaj i chcemy uciekać, szczególnie, że klimat jest niezbyt łaskawy dla naszych organizmów. Ciepło, nie trzeba spać pod namiotem, a bardzo szybko łapie nas gorączka i wszystko, co z nią związane. Przede wszystkim zły humor. Jako, że mieszkamy u przemiłego człowieka z CS, który ma malutkiego synka, pakujemy wszystko i uciekamy, aby nikogo nie zarazić. I uwolnić się od krzyków, dymu z rur wydechowych i wszechobecnego gwaru. Za to nie mamy ani jednego zdjęcia…

Próby wyjścia w okoliczne górki skutkują totalną depresją i wściekłością na głupotę ludzką. Wszystko, ale to wszystko ogrodzone potrójnymi zasiekami z drutu kolczastego, murami i płotami, za którymi już czają się wielkie rotwailery i inne szczekające paskudztwa. A gdy człowiekowi uda się przez to przedostać, staje przed ścianą zieleni uzbrojonej w kolce, moskity i kolejne druty. Droga biegnąca obok słynnego Tren a las Nubes całkowicie niedostępna dla autostopowicza, który nie chce poświęcić na niej kilka dni na czekanie. Praktycznie nic nie jeździ, a to co jedzie nie zatrzymuje się, za to podnosi obłok pyłu, od którego można w przyspieszonym tempie zapaść na pylicę. Autostop w północnej Argentynie ciężki jest niezwykle. Zatem ewakuacja na z góry upatrzone pozycje i po dwóch dniach wsiadamy do autobusu, który wiezie nas do Huamauaca.

Tutaj totalna odmiana. Zimno, krystalicznie powietrze czyste, maleńkie domki z gliny i przemiła rodzina z CS, u której się zatrzymujemy i próbujemy wyleczyć. Nocą co prawda, jest w naszym pokoju może 5 stopni, ale po kilku dniach jest z nami dużo lepiej. Najlepsze zaś są rozmowy do późnej godziny z naszym hostem, który jest nauczycielem i stara się pomóc wszystkim podróżnikom witającym do jego miasteczka. Niesamowity człowiek, którego nigdy nie zapomnimy.

Podobnie pięknego Huamauaca pełnego domków z gliny, otoczonego niewysokimi, kolorowymi wzgórzami, wśród których jedno zasługuje na szczególną uwagę, gdyż jest ponoć centrum energii i wywołuje różne dziwne efekty. Niestety, nie sprawdzamy tego, ale wierzymy na słowo. Kiedyś na pewno tu wrócimy…

Trochę informacji praktycznych:

Bilet na Tren a las Nubes: 795 peso (cena dla obcokrajowców)

 

 

 

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 27 lipca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s