01-06.06.2012 – Villazon i Tupiza – pierwsze kroki w Boliwii

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Do La Quiaca dojeżdżamy autobusem. Taki boliwijsko – argentyński Cieszyn, granica w środku miasta – prawie niewidoczna. Pogranicznik okazał się miły, więc nasze zdziwienie jest tym większe, że pieczątkę dostajemy tylko na 30 dni. Trzeba będzie pamiętać, żeby przedłużyć pobyt. Teraz kolej na kantor. Wymiana do korzystnych nie należy: 1 peso do 1,1 boliviano, ale i tak jest lepiej niż się spodziewaliśmy. Zdecydowanie bardziej opłaca się wypłata z bankomatów, których w Villazon jest kilka. Noc spędzamy w najgorszym miejscu w jakim dotąd nocowaliśmy, więc nie będziemy polecać 😉

Rankiem podróż do Tupizy. Nauczeni doświadczeniem obchodzimy wszystkie hostele w mieście. Sprawdzamy pokoje, kuchnie i toalety. Targujemy ceny. I wreszcie po 2 godzinach takiej mordęgi decydujemy się na Pedro Arraya. Poszukiwania zakończone sukcesem. Teraz czas na relaks  🙂

Tupiza to malutkie miasteczko położone na boliwijskim płaskowyżu. W środku miasta mały targ i duży rynek, a dookoła wspaniałe kaniony.

My trafiamy na rocznicę założenia miasta, czyli niekończące się parady. Paradują duzi i mali, z karabinami, flagami, emblematami, albo i bez. Mamy wrażenie, biorąc pod uwagę wielkość miasteczka, że każdy Tupizanin maszeruje. Jak w Polsce jakieś 30 lat temu na pochodzie pierwszomajowym. Wieczorem koncert – kapela gra całkiem nieźle, więc zostajemy żeby posłuchać.

Następne dni poświęcamy na zwiedzanie okolic Tupizy. Wyłamujemy się jednak z obowiązującego tu konnego schematu i postanawiamy zwiedzić kaniony na własnych nogach. Ładnie tutaj bardzo, chociaż czysto do końca to nie jest. Pobocze traktowane jako tymczasowy śmietnik jest nieodłączną częścią boliwijskiego krajobrazu. Za to drutów kolczastych, płotów i ogrodzeń brak. Każdy może udać się, gdzie dusza zapragnie. Do tego, przynajmniej na razie, Boliwia okazuje się bezpiecznym krajem. Na pewno okolice Tupizy są dużo bezpieczniejsze niż peruwiańska, czy ekwadorska costa. Jedyne niebezpieczeństwo, które pojawia się tu od czasu do czasu to bezpańskie psy. W ilości jednego, właściwie groźne nie są. Jednak mają niepokojący zwyczaj chodzić całymi watahami.

Wieczory spędzamy u dwóch bratnich dusz z Polski – Malwiny i Jagody, które teraz tak jak my poprzednio, pracują jako wolontariuszki w domu dziecka prowadzonym przez siostry. Zdobycie sympatii i zaufania dzieci jest tutaj dużo trudniejsze niż w Ekwadorze. Boliwijscy górale są dużo bardziej zamknięci i uparci, jednak raz pozyskany tu przyjaciel pozostaje nim na całe życie.

Z Tupizy wyjeżdżamy nie tak jak planowaliśmy do Uyuni, ale do Parku Avaroa i na Salar. Namówieni przez umiejętnego sprzedawcę, po ciężkich targach, kupujemy… wycieczkę. Mamy szczęście, bo do zapełnienia jeepa brakuje 3 osób. Już 9-ta wieczorem, a wyjazd jutro z samego rana. Nasz sprzedawca jest więc skłonny do znacznych ustępstw. Jednak nie ma co ukrywać, na pewno i tak sporo na nas zarobi.

 

Trochę informacji praktycznych:

– Peso argentyńskie w dniu 1.06.2012 po przeliczeniu kosztowało 0,8 zł plus 17 peso opłaty od wypłaty z bankomatu.
– Boliviano kosztuje 0,51 zł opłat za wypłaty z bankomatu w Boliwii nie pobiera się (przynajmniej my się z taką nie spotkaliśmy) – te przeliczniki w oparciu o wypłaty z konta w Alior Banku
– Wymiana na granicy to przeważnie 1do1
– W Tupizie jest jeden bankomat, z którego mogą korzystać obcokrajowcy– do tej pory w naprawie. Można wypłacić pieniądze bezpośrednio z banku, trzeba jednak pytać się o prowizję. Każdy bank ma inną, dodatkowo prowizja zależy od typu karty. Uwaga: Alior Bank przy takiej wypłacie czasami blokuje kartę.
– Bilet z Villazon do Tupizy kosztuje 10 bolivianos (obcokrajowcom mogą nie zgodzić się sprzedać za mniej niż 15)
– Cena noclegu w hostelu Perdro Arraya w  pokoju dwuosobowym to 35 bolivianos od osoby (można stargować do 30), natomiast w dormie – 25.
– Drugim tanim hostelem (chociaż już nie tak czystym) jest hostel Tupiza: nocleg w pokoju dwuosobowym: 30 bolivianos od osoby
– W mieście brak informacji turystycznej, ale niektóre z biur podróży rozdają darmowe mapy okolic.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 27 lipca 2012.

Jedna odpowiedź to “01-06.06.2012 – Villazon i Tupiza – pierwsze kroki w Boliwii”

  1. Bardzo ciekawy blog, a wpadłam na niego trochę przypadkiem! 🙂
    Piszę pracę o wolontariacie międzynarodowy i jak dotąd nie natrafiłam na osoby, które same od A do Z go sobie zroganizowały (i to przez n-k! :)). Wiem, że teraz żyjecie głównie podróżą, ale miałabym do Was 2 pytania. Czy mogę liczyć w wolnej chwili na kontakt? Mój mail: garifuni małpka gmail kropk com.
    Pozdrawiam serdecznie z upalnego Krakowa,
    Justyna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s