9-10.05.2012 – Chile, Chile i po Chile…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Z Viňi del Mar jedziemy prosto do granicy. Nie do końca tak prosto, gdyż ostatni odcinek drogi to „caracoles”, czyli ślimaki. Jak sama nazwa mówi droga to same zawijasy po górkę, gdyż granica znajduje się na wysokości  3200 m npm. Widoki zapierają dech w piersiach. Dla kierowców tirów nie jest to jednak żadna atrakcja, lecz problem. Główne przejście graniczne między Chile i Argentyną, zimą zamykane jest czasami na kilka dni z powodu dużych opadów śniegu. Inne, mniejsze przejścia graniczne zamykane są z tych samych powodów jeszcze częściej. Ciężarówki więc stoją i czekają, a kierowcy razem z nimi. Podobno mają zostać odremontowane tory i wznowione połączenie kolejowe pomiędzy Santiago i Mendozą (w Argentynie), ale za ile czasu – tego nie wiadomo. Nam na szczęście bez problemu udaje się przedostać przez ślimaczka, potem tunel i przejeżdżamy koło parku Aconcagua. Trochę więcej czasu zajmuje nam wydostanie się z pierwszej argentyńskiej miejscowości, ale wieczorem dzięki nieopuszczającemu nas, póki co, szczęściu docieramy do San Juan.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 10 lipca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: