11-13.05.2012 – San Juan… wspaniali ludzi i dobre wina :)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Do San Juan zabiera nas Marina – pierwsza kobieta, która zatrzymała się podczas tej podróży. Tak nam reklamuje San Juan, że postanawiamy zobaczyć to miasto. I już pierwszego wieczora przekonujemy się, że nasze spotkanie ze sztuką nie skończyło się w Valparaiso. Okazuje się, że w pobliskim supermarkecie wystawiają obrazy lokalnych artystów, a do tego okoliczne bodegi zapraszają na degustację… czegóż można więcej chcieć? 🙂

Od rana zaczynamy zwiedzanie. Obecne San Juan to nowe miasto. Zostało odbudowane po trzęsieniu ziemi w 1944 r., które zniszczyło jego większą część. Obecna architektura to charakterystyczne, niewysokie, ceglane budynki, które świetnie współgrają z licznymi parkami i bujną roślinnością. Jest to o tyle ciekawe, że San Juan znajduje się na półpustynnym terenie, a tutejjsza zieleń to zasługa świetnie działającego systemu irygacyjnego. Nie na darmo miejsce to znane jest pod pseudonimem „miasta-oazy”. Trzeba wspomnieć również o zasługach obecnego burmistrza miasta. Jako przyjaciel prezydent Argentyny – Cristiny, ma możliwości, żeby obdarzać miasto szczodrą ręką.

Region San Juan słynie również z winnic. Dlatego postanawiamy nadrobić nasze chilijskie zaniedbania i wybrać się na zwiedzanie naszej pierwszej bodegi: Grafigni – podobno najlepszej (tak mówi Marina), a na pewno najstarszej w okolicy. Wizyta warta polecenia – sporo dowiadujemy się nie tylko o historii bodegi, ale o produkcji wina, uprawie winogron i poprawnej degustacji. Wszystko to za darmo. Nie można powiedzieć, że właścicielom bodegi się to nie opłaca, każdy ze zwiedzających wychodzi z co najmniej jedną, kupioną butelką. My też 🙂

Po południu – powrót do Europy. Na krótko. Idziemy na wystawę Salvadora Dali. A wieczorem – jedziemy z naszymi znajomymi zrelaksować się przy jedzeniu, rozmowie i dźwiękach nieśmiertelnej tutaj Calle 13 (swoją drogą całkiem nieźle grają).

Następny dzień – kolejna degustacja tym razem szampana. Marina zabiera nas do Champañery Cavas de Zonda. Jest jedną z trzech champañeras na świecie, położonych w samym sercu gór, gdzie szampan dojrzewa przy dźwiękach chorałów gregoriańskich. Trzeba przyznać, że gdyby nie współczesny ubiór naszego przewodnika, można byłoby pomyśleć, że cofnęliśmy się do średniowiecza. Marina jest nadzwyczajnym przewodnikiem. Dzięki niej poznajemy nie tylko miasto, ale i okolice, a następnie trafiamy na konkurs skoków przez przeszkody. A stamtąd prosto na autobus, który wiezie nas kawałek poza miasto, w stronę Rodeo.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 10 lipca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: