6-8.05.2012 – Valparaiso i Vina del Mar

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Valparaiso – miasto artystów. Niby w Chile, a jakby już nie. Może zachwycać, albo odrażać. Pełne galerii, kawiarni, zaniedbanych zabytkowych kamienic, bezpańskich psów i śmieci. Nas zachwyciło wyjątkową atmosferą i rysunkami na murach. Przechodząc przez ulice czujemy się jak w galerii. Większość domów ozdobiona jest jakimś malowidłem. Niektóre brzydkie – zaledwie parę kresek sprayem, ale część to prawdziwe dzieła sztuki. Trzeba jednak uważać na bezpańskie psy i złodziei. Najbardziej turystyczne miejsca to wzgórza to Cocepcion, Alegre i Bellavista jednak, żeby mieć prawdziwy obraz miasta, warto samemu odkryć jego uroki. Na to trzeba mieć jednak trochę czasu. My czasu dużo nie mamy, ale za to mamy przewodnika. Camila, nasza gospodyni, zabiera nas na pchli targ. Można tu znaleźć wszystko od ubrań, przez antyki i ręcznie robioną biżuterię do książek, płyt i jedzenia. Warte polecenia są galerie, których najwięcej można znaleźć na wzgórzu Concepcion. Jest tam więcej obrazów niż w muzeach w Santiago. Oczywiście, nie wszystkie to dzieła sztuki, ale jest na co popatrzeć i, jeśli pozwala na to zawartość portfela, kupić. Na wzgórza można dostać się na piechotę lub, wersja dla leniwych, jedną z kolejek szynowych. Kiedyś były one używane jako główny środek transportu mieszkańców, obecnie głównie jako atrakcja turystyczna.My wybieramy wersję dla leniwych i w ciągu trzech minut jesteśmy na górze. Ze wzgórza Artilleriarozciąga się najlepszy widok na port – główny i największy w Chile. Stąd wyruszają do Europy i innych części świata owoce, wino i miedź.

Na intensywne zwiedzanie Valparaiso przeznaczyliśmy 2 dni – to jednak dużo za mało, warto byłoby zostać tutaj przynajmniej tydzień.

Siostrą Valparaiso jest Viňa del Mar – miejsce odpoczynku zapracowanych mieszkańców Santiago. Viňi brak artystyczno-dekadenckiej atmosfery Valparaiso. To typowy kurort nadmorski z ładną plażą i dużą ilości sklepów. My poznajemy to miasto korzystając z gościnności naszej gospodyni.

Aby w pełni wykorzystać ostatnie dni pobytu w Chile organizujemy sobie wieczorki filmowe z Andres Montt – chilijskim reżyserem. Niesamowite wrażenie robią na nas filmy: Machuca i Violetta se fue a los cielos.

Góry, morze, pustynia, ptaki, przepiękne widoki, ale przeze wszystkim niezwykle otwarci i sympatyczni ludzie to według nas powody, dla których warto odwiedzić Chile. My niesamowicie się cieszymy, że mieliśmy taką możliwość.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 3 lipca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: