1-6.05.2012 – Curico i Santiago

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kierunek – północ, przystanek – Curico. Odwiedzamy Edgarda i pierwszy wieczór spędzamy na degustacji. Nie ma się co dziwić, w końcu przyjechaliśmy do chilijskiej krainy winorośli, a jutro wolne – pierwszy maja, więc można sobie pofolgować.

Międzynarodowy dzień pracy, a pochodów tu ani widu, ani słuchu. Wszyscy za to spieszą, aby wspólnie z rodziną przygotować „asado”, czyli chilijskiego grilla. My też pędzimy poza miasto, aby spędzić dzień wspólnie z rodziną Edgarda na pieczeniu, jedzeniu i rozmowach.Jak tylko przyjeżdżamy od razu zabieramy się do gotowania. Tradycyjny podział ról: kobiety kroją, siekają, mieszają, a mężczyźni próbują rozpalić grilla. Jedzonko typowe, chilijskie, czyli jak na nasz gust dużo za dużo mięsa, ale sałatki też są, więc nie ma co narzekać. Po obiedzie wszyscy czujemy się jak kuleczki. Panie serwują więc mate z ziołami, podobno dobrą na trawienie, chociaż i tak mamy wątpliwości, czy naszym brzuchom to coś pomoże. Najedzeni, resztę dnia spędzamy na rozmowach.Rodzina Edgardato bardzo ciepli i otwarci ludzie, od razu przyjmują nas do swojego grona. Rozmowy na wszystkie tematy, od polityki, przez ekologię do przepisów na przyrządzanie owoców morza. Dowiadujemy się nawet o chilijskiej orkiestrze świątecznej pomocy. Jak zawsze przykro się żegnać…

Przychodzi kolej na Santiago i następnych naszych znajomych – Jessicę i Hectora. Zwiedzanie Santiago zaczynamy od zjedzeni sushi w parku, a następnie chińskich ciasteczek z wróżbą i potem możemy już wracać na amerykański kontynent. Tutejsze muzea sztuk pięknych do imponujących nie należą, jednakpo tak długim braku kontaktu ze sztuką, przyjemnie popatrzeć na coś ładnego. Wieczorem jedziemy z Jessicą i Hectorem do Szwecji –  zobaczyć nocne życie Santiago. Szwecja i Bellavista (czyli piękny widok) to najpopularniejsze z dzielnic tego miasta, w których życie nie zamiera nocą. Wszędzie mnóstwo knajpek i knajpeczek, z jedzeniem, piciem, muzyką i tańcem. Każdy znajdzie coś dla siebie – my wybieramy tango – nie żebyśmy sami byli mistrzami parkietu, ale akurat zaczyna się pokaz, wiec możemy chociaż popodziwiać.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 3 lipca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: