17.04.2012 – w strefie wpływów niemieckich ;)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolejny dzień spędzamy zwiedzając okolice Puerto Montt. Najpierw udajemy się do Parku Vincente Perez Rosales, aby zobaczyć podobno najbardziej malownicze w Chile, wodospady Petrohue. Rzeczywiście, nie można im odmówić uroku. Woda tak czysta, że pod powierzchnią widać płynące w górę rzeki łososie.

My jedziemy powoli w dół rzeki w kierunku Cochamo. Niesamowite wrażenie robi szerokie ujście rzeki, gdzie wody słone mieszają się ze słodkimi, a w czasie odpływu pojawiają się na nim malutkie wysepki. Cochamo – do niedawna malownicza wioseczka, do której jeszcze 30 lat temu dostać można się było jedynie łódką. Dziś coraz bardziej turystyczne miejsce, które dzięki znajdującej się niedaleko wysokiej ścianie skalnej, przyciąga wspinaczy z całego Chile i nie tylko. W pobliskiej restauracji serwują nam miejscowy przysmak i za razem główny produkt lokalnej gospodarki – łososia. Chile, po Norwegii, jest drugim największym eksporterem tej ryby na świecie. Natomiast większość mieszkańców Puerto Montt i okolic zatrudniona jest w „łososiowym biznesie”. Trzeba przyznać, że ten podany nam w restauracji, jest naprawdę wyśmienity.

Wieczorem kolej na „niemiecką strefę wpływów”, czyli miasteczka w pobliżu jeziora Llanquihue. Najbardziej urzeka nas architektura i spokój Puerto Octay. Piękne drewniane domy, spadziste dachy i jesienny krajobraz. Oto, czego nam ostatniego roku brakowało w Ekwadorze 🙂

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 22 Maj 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: