22-25.03.2012 – Na końcu świata ;)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Koniec świata zupełnie na taki nie wygląda. Ushuaia to spore sześćdziesięcio-tysięczne miasto, port, fabryki, lotnisko, magazyny, a dookoła góry i morze. Każdy znajdzie coś dla siebie. My też znajdujemy – serdecznych gospodarzy z domkiem, w którym roi się od czworonożnych mieszkańców. Nic dziwnego – Alex – nasza gospodyni jest weterynarzem, więc jej są wszystkie bezdomne psy i inne poszkodowane zwierzaki. Nam do gustu najbardziej przypada Poroto, czyli Fasolka – najbardziej pokraczny piesek, jakiego w życiu widzieliśmy.

Warto zajrzeć do informacji turystycznej. Pracujące tam panie może nie są zbyt dokładnie poinformowane, ale za to mają dobre mapy i co najważniejsze – darmowe WiFi. Dla porównania za skorzystanie z internetu w centrum Ushuaia kosztuje min. 10 zł.

Nasi gospodarze pożyczają nam kajak i takim sposobem poznajemy nie tylko okolice portu, ale również załogę polskiego żaglowca. Niestety Polacy odpływają dzisiaj zwiedzać okolice dalszego jeszcze końca świata, czyli położonego na południe od Ushuaia – Puerto Wiliams. Potem czeka ich legendarny Przylądek Horn, o którym my póki co możemy tylko pomarzyć. Chociaż kto wie, może niedługo nam też się uda wyruszyć jeszcze bardziej na południe. Na razie ziąb wygania nas na północ.

Zatrzymujemy się jeszcze na chwilkę w Rio Grande, a potem w poczekalni na granicy i już żegnamy Ziemie Ognistą

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 12 kwietnia 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: