„Patagonia sin represas” – „Patagonia bez tam”

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Pisząc o Patagonii, nie sposób pominąć ostatni pomysł chilijskiego rządu, czyli projekt HidroAysén. Zakłada budowę pięciu elektrowni wodnych  na 2 patagońskich rzekach: Baker i Pascua, które mają  dostarczać 2.750 MW energii elektrycznej rocznie. Na pierwszy rzut oka bardzo ekologicznie – wykorzystuje się przecież odnawialne źródło energii. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się skutkom budowy elektrowni okazuje się, że projekt nie ma z ekologią nic wspólnego. Budowa tam na rzekach spowoduje według szacunków rządowych zalanie terytorium o powierzchni 5910 ha. Jest w tym część obszarów chronionych, ważnych ze względu na swoją bioróżnorodność, jak również będących terenem występowania endemicznych gatunków fauny i flory. Szkody dla środowiska będą nieodwracalne. Oprócz budowy tam na dwóch najbardziej dziewiczych z patagońskich rzek, projekt zakłada budowę linii transmitujących prąd do Santiago, aby zaopatrzyć w energię stolicę, a następnie na północ do chilijskich kopalń. Jeśli dojdzie do tej budowy, będzie to najdłuższa transmisyjna linia na świecie (ok. 2300 km), spinająca drutem od południa do północy większość terytorium Chile. Do jej przeprowadzenia potrzebne będzie postawienie ponad 5 tysięcy wież o wysokości 50-70 m, przecinających parki narodowe, rezerwaty przyrody i inne tereny chronione.

Projekt HidroAysén został ostatecznie zaakceptowany przez rząd w maju 2011 r., mimo braku należytej dokumentacji dotyczącej jego wpływu na środowisko naturalne.

Paradoksem jest, że zniszczenie tego unikalnego pod względem biologicznym rejonu, odbywa się w jednym z najbogatszych w odnawialne źródła energii państw. Energię słoneczną można tutaj czerpać z wiecznie bezchmurnego nieba położonej na północy kraju pustyni Atakama. Natomiast ciągnące się na przestrzeni ok. 4000 km Andy są źródłem energii geotermalnej. Jedna z najdłuższych na świecie linii brzegowych dostarcza energii pływów morskich. Do tego dochodzi jeszcze energia eolityczna, gdyż wiatru tu nie brakuje. Czemu więc niszczyć jeden z najbardziej zielonych obszarów naszej Planety? Jak to mówią: „Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze”. Ok. 4 miliardów dolarów, bo tyle ma kosztować inwestycja, to niebagatelna suma. Ile z tego wpłynęło lub wpłynie prosto do kieszeni głosujących za przyjęciem projektu polityków – pewnie się nie dowiemy.

„Patagonia sin represas”, czyli „Patagonia bez tam” – to hasło, które można znaleźć wszędzie, gdyż większość Chilijczyków jest przeciwna rządowemu projektowi. Ze wszystkich osób, z którymi rozmawialiśmy o Hidroaysen, tylko jedna była nastawiona neutralnie, reszta to zdecydowani przeciwnicy projektu. My również podpisujemy się obiema rękami przeciwko projektowi. Udało nam się zobaczyć tylko fragment Patagonii i mamy nadzieję, że będziemy mieli szansę do niej powrócić w czasie, gdy zachowa jeszcze swoje naturalne piękno.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 8 kwietnia 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: