28.02.-2.03.2012 – Carretera Austal, czyli droga przez Patagonię

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Carretera Austral, czyli autostrada południowa jest ponoć najpiękniejszą z chilijskich dróg. Autostrady to jednak ona nie przypomina. Asfaltu brak, spod kół sypią się kamienie. Kurzy się strasznie, chyba że pada, wtedy pryska błotem. I tak przez około tysiąc kilometrów. Z Puerto Montt wyjeżdżamy w pełnym słońcu. Jednak gdy docieramy do Hornopiren wygląda jakby lało tu od tygodnia i nie zamierzało przestać. Całe szczęście nie musimy szukać miejsca na namiot w tej ulewie, gdyż „dobra dusza” udostępnia nam daszek koło swojego domu i do tego proponuje herbatę przy kominku. Jak miło… Poranek chmurny i zamglony, ale piękny. Mimo, że na pogodę można tu narzekać, to jednak magii i uroku temu miejscu odmówić się nie da. Dzisiaj słonko prześwituje przez chmury, oczywiście w nielicznych przerwach od deszczu. Dwie przeprawy promem i między nimi 10 km drogi przez Półwysep Huequi. Tutaj zaczyna się szał zieleni. Tysiące strumyków i wodospadów przeciska się przez zielony gąszcz. Szkoda, że droga mija tak szybko, bo naprawdę jest na co popatrzeć. Cóż wszyscy się spieszą, bo prom czekać nie będzie, a następny za 24 godziny.

Z parą Włochów docieramy do Chaiten i tu zostajemy mając nadzieję, że pogoda się poprawi i będziemy mogli wejść na pobliski wulkan. Niestety, nadzieje okazują się płonne i rankiem budzi nas deszcz.

Chaiten. Małe, wyludnione po wybuchu wulkanu w 2008 r., miasteczko. Do dzisiaj można zobaczyć tu domy przykryte popiołem do wysokości okien. Ludzie po ewakuacji powoli wracają do swoich domów, lecz póki co nie wygląda, aby miejsce to jakoś specjalnie tętniło życiem. Z turystów jesteśmy tylko my. Przynajmniej na to wygląda. Pracownik informacji turystycznej mocno się zdziwił, gdy nas zobaczył i nie był bynajmniej zadowolony, kiedy wyrwaliśmy go z przyjacielskiej pogawędki. Na wielu opuszczonych domach widnieją tabliczki „Nie wchodzić – własność państwowa”.

Niebo przykryte chmurami i pada. Widoków brak. Odpuszczamy, więc sobie wycieczkę na wulkan i jedziemy dalej, a przynajmniej się staramy. Droga idzie nam wolno, żeby nie powiedzieć w ślimaczym tempie. Nie tylko przez pogodę, lecz przede wszystkim przez protesty. Demonstracje w Puerto Aysen i Coyhaique zaczęły się w połowie lutego, byliśmy więc przekonani, że do początku marca sytuacja się unormuje. A tu jeszcze gorzej. Protestujący nie przepuszczają nie tylko samochodów dostawczych. Zawracane są również busy z turystami i praktycznie wszystkie inne samochody. W sumie nie można się dziwić, gdyż mieszkańcy tych terenów nie mają łatwego życia. Już w Puerto Cardenas widać, że ludziom się nie przelewa. Niewielkie chateczki i skromny wystrój wnętrz nie wskazuje na wysokie zarobki. Rejon Coyhaique jest jeszcze bardziej odizolowany od reszty kraju. Wysokie ceny paliwa i podstawowych produktów żywnościowych przy jednocześnie niskich zarobkach stanowią główna przyczynę protestów. Do tego dochodzi brak subwencji na ogrzewanie, a drewno i gaz kosztuje tu sporo. Rząd nie bardzo jest chętny dotować odległą Patagonię. Najważniejsze jest w końcu Santiago. Jedyna reakcja polityków jest więc slogan „przestańcie protestować, zaczniemy rozmawiać”. Puste słowa nie przekonują jednak zdesperowanych mieszkańców.

Postanawiamy więc opuścić Chile i jechać dalej przez Argentynę. Dzisiejszą noc spędzamy w ciekawym miejscu, a mianowicie w opuszczonej kwaterze chilijskiej policji czyli carabinieros. Co prawda prądu tu nie ma, ale za schronienie przed deszczem i wiatrem służy idealnie. Rankiem czekamy na stopa. Długo. Ale się udaje i jedziemy już w stronę Futuleufu – patagońskiego centrum kajakarstwa. Noc w namiocie i rankiem przekraczamy granicę.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 25 marca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: