5-7.02.2012 – Salto del Laja i dzikie tłumy

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Dzisiaj planujemy dotrzeć do naszych hostów w Victorii, zatrzymując się po drodze w tak reklamowanym przez wszystkich Salto de Laja. Bez problemu docieramy na miejsce, złapani przez rodzinkę przemiłych Chilijczyków. W Chile, bowiem nie tylko stopowicze łapią kierowców, ale też kierowcy plecakowiczów. Tak też złapani podczas marszu w stronę wodospadu jedziemy dalej z sympatyczną rodzinką. Zabierają nas oni na tzw. „fiesta de la cosecha”, czyli po prostu tutejsze dożynki. Mamy okazję podziwiać wybór królowej „cueci”, czyli jednego z typowych chilijskich tańców. Następnie przychodzi czas na degustację regionalnych potraw. Zostajemy poczęstowani suszoną koniną. Odmówić nie wypada. Żujemy więc wytrwale, obiecując sobie w duchu, że koniny nigdy więcej próbować nie będziemy.

Nad wodospad dostać się wcale nie jest łatwo. Nie żeby znajdował się w tak dzikim i trudnym do zdobycia miejscu. Położone przy drodze do wodospadu stragany i tłumy przeciskających się między nimi ludzi stają się czasem przeszkodą nie do pokonania. Mijamy slalomem przydrożne sklepiki, a przy wodospadzie już po chwili jesteśmy… cali mokrzy 🙂 Tak szybko, jak przybyliśmy uciekamy i niedługo potem zatrzymujemy przemiłego człowieka, który zawozi nas prosto pod drzwi naszych hostów w Victorii. Dzień odpoczynku w łagodnym klimacie tego miasteczka, przy lampce dobrego wina (przyjęli nas Francuzi:) i pierogach ze śliwkami, które ostatnio stały się naszym daniem popisowym.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 7 marca 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: