29-30.01.2012 – ciekawe Polaków rozmowy :)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

I znowu droga. Ale jaka ciekawa. Jak zawsze nowe spotkania i interesujące rozmowy. Czegoż to nie można dowiedzieć się od zabierających nas kierowców. Przewijają się wszystkie tematy od ekologii przez politykę i ciekawostki językowe.

Okazuje się, że Chile to bardzo bogaty kraj o ogromnym potencjale. Jak mówią wszyscy Chilijczycy „jest tutaj wszystko”, zaczynając od stref klimatycznych i bogactw naturalnych, na jedzeniu kończąc. Rzeczywiście kraj jest bardzo urozmaicony. Na północy najsuchsza na świecie pustynia, a na południu lodowce. Na zachodzie jedna z najdłuższych linii brzegowych, natomiast na wschodzie najdłuższe pasmo górskie na Ziemi. Poza tym wina i owoce morza jedne z najlepszych na świecie.

Północ jest generalnie znacznie bogatsza, ale również droższa (pomijając oczywiście Patagonię), gdyż mnóstwo tutaj kopalń, a zatem i górników. Ci zaś zarabiają znacznie więcej niż przeciętny Chilijczyk, zatem niweluje się ich szczęście odpowiednimi cenami w sklepach. Naturalnie wzrost cen spowodowany jest również transportem żywności. Są tutaj głównie kopalnie miedzi, ale również platyny, złota, srebra, cynku i pewnie mnóstwa minerałów. Za to brak tutaj kopalń węgla i gazu, których jednak nie brakuje na południu. Do tego powierzchnia Atacamy jest w wielu miejscach eksploatowana, gdyż znajdującej się tutaj saletry i soli nie trzeba szukać głęboko. Wiele obszarów jest pozbawionych 1-2 metrowej wierzchniej warstwy, w której znajduje się najwięcej łatwo dostępnych bogactw.

Środek i południe Chile, zdominowali rolnicy i hodowcy. Najlepsze wina, owoce, warzywa pochodzą właśnie stąd i są eksportowane do wielu miejsc na świecie, m.in. USA, Japonii a nawet Europy. W tym rejonie żywność jest również najtańsza, oczywiście wszędzie tam, gdzie nie ma turystów. Niestety, od miejscowości Villarica zaczyna drożeć, a na południu ceny są horrendalne. Ale nie martwimy się, gdyż spotkany autostopowicz (oczywiście z Polski:) zdradził nam położenie plaż bogatych w owoce morza. Jeśli przyjdzie klęska głodu, można nas szukać właśnie tam 😉

Co do polityki, to podobnie jak w Polsce. Nikt tutaj nie jest zadowolony z rządzących, a studenci najchętniej by wszystkich wysiedlili. Może na Antarktydę, której część należy do Chile (tak przynajmniej twierdzą nasi rozmówcy, choć Argentyńczycy będą mówić, że to ich część :)). Studenci jednak mają powody do niezadowolenia, gdyż edukacja tutaj jest płatna. I to płatna naprawdę. 300-400 tysięcy pesos za miesiąc jest wydatkiem przekraczającym możliwości większości z nich, jak również ich rodziców. Dla jasności trzeba napisać, że 300 tys. pesos to ponad 2 tysiące złotych. Dość sporo… A do tego kolegia (tutejsze szkoły średnie) o wyższym poziomie również są płatne. Oczywiście dla najbiedniejszych są jakieś ulgi, ale średnia warstwa ulg żadnych nie posiada i płaci najwięcej ze wszystkich. Nic dziwnego, że rozgoryczenie jest ogromne, a demonstracje w Santiago są na porządku dziennym.

A co do ekologii… Właśnie planowana jest budowa ogromnej hydroelektrowni na terenie Patagonii, z której prąd ma zasilać kopalnie na północy kraju. Znowu sprzeciwy ogromne, ale rząd raczej nie ma tutaj zamiaru ustępować.

Cóż… rozmów z kierowcami mnóstwo, ciekawych tematów również. Ale my już dojeżdżamy do Santiago i spędzamy noc w domu, zaproszeni przez sympatycznego kierowcę.

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 20 lutego 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s