27-29.01.2012 – San Pedro de Atacama

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ranek na pustyni – szybko zwijamy namiot, żeby zdążyć uciec przed zbliżającym się upałem. Jeszcze kilka zdjęć doliny, w której spędziliśmy noc i udajemy się w stronę miasta. Miasteczko malutkie z ładną architekturą i … tłumami turystów. Toteż miejscowi nastawieni są tutaj głównie na zysk. Cena 1,5 litrowej wody waha się od 7 do 15 zł. O takich produktach jak chleb, czy owoce lepiej nie mówić. Jak się później dowiadujemy od kierowcy-hipisa i tak jest taniej niż kilkanaście lat temu, kiedy to woda była droższa niż alkohol. Wtedy społeczność, zwłaszcza przyjezdna do najtrzeźwiejszych nie należała. Kto by wydawał na wodę 😉 Zaczynamy poszukiwania pola namiotowego – najtańsze kosztuje 3500 pesos, czyli ok. 25 zł, najdroższe natomiast 75 zł (!). Wbrew temu, na co wskazywałaby cena, nie ma tam trawy ze złota. W ogóle nie ma trawy. Są natomiast namioty w ilości przekraczającej nasze najśmielsze wyobrażenia o pojemności skrawka poletka na którym stoją. Trudno, musimy pogodzić się z tutejszymi realiami. Wciskamy nasz namiocik pomiędzy 2 inne, zostawiamy rzeczy i idziemy poznawać okolicę.

Transport funkcjonuje tutaj w szczątkowej formie. Dlatego turyści zainteresowani szybkim zwiedzaniem muszą pogodzić się z horrendalnymi cenami za wycieczki. My próbujemy szczęścia i decydujemy się na wolniejszy i tańszy stop. Udaje się – docieramy do wąwozu Jere. W samą porę, bo upał jest tu niemiłosierny, a cienia brak. Wąwóz jest prawdziwą oazą z rzeką i bogatą roślinnością, zatem spędzamy tu całe popołudnie delektując się spokojem i cieniem.

Następnego dnia opuszczamy zatłoczone San Pedro i udajemy się do Valle de la Luna – Księżycowej Doliny. Trzeba przyznać, że miejsce w pełni zasługuje na swoje miano. Jaskinie, wąwozy, kolory i niezwykłe formy skalne składają się na iście księżycowy krajobraz. Do tego dodać trzeba opuszczone kopalnie z tysiącami kryształów mieniących się w promieniach słońca. Wspinamy się na położone w środku doliny wzgórze i jesteśmy tam świadkami zachwycającego widowiska. Zachód słońca jest naprawdę wyjątkowy. Gorące, pustynne powietrze sprawia, iż wszystko mieni się mnóstwem kolorów od zimnego fioletu po krwistą czerwień. Korzystamy więc z okazji, starając się oddać chociaż część z tego co widzimy na fotografii.

Noc spędzamy na pustyni. Rankiem pobudka i w drogę. Przy okazji napotykamy pędzące w naszą stronę tłumy maratończyków. Pełni podziwu dla pustynnych biegaczy nie wiemy jeszcze, że my też maraton mamy przed sobą. Przy wyjściu z księżycowej doliny czekamy na stopa. Jednak samochodów na pustynnej drodze brak, więc w pełnym południowym słońcu ruszamy z plecakami przez pustynię. Byle szybciej do drogi na Calamę…

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 19 lutego 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s