13.01.2012 – Lima, Pachacamac i ruszamy stopem na południe

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Około godziny 15, po 2 godzinach spędzonych w różnej wielkości i ciasności busach udaje nam się wydostać na obrzeża miasta. Ruiny Pachacamac okazują się warte tego wysiłku. Można tu odpocząć od hałasu i tłumów Limy. Wejście na teren obiektu kosztuje 8 soli, więc jak na tutejsze warunki nie jest to cena wygórowana. Najpierw zwiedzamy muzeum, gdzie dowiadujemy się co nieco o przeznaczeniu tego miejsca, a potem wchodzimy na teren kompleksu, napotykając po drodze stoisko z wyrobami rękodzielniczymi. Trzeba przyznać, że tzw. artesania jest tu bardzo popularna, jednak pierwszy raz spotykamy się z czymś, co przypomina nam bardziej dzieła sztuki, niż wyroby codziennego użytku. Po chwili rozmowy z bardzo przyjazną sprzedawczynią dowiadujemy się, że różnych rozmiarów pudełeczka i kolczyki powstały z popularnej tutaj tykwy. Rzeźbienie w tym materiale do łatwych nie należy, jednak nasza sprzedawczyni i jej mąż potrafią wyczarować na nich niesamowite rzeczy od inkaskich świątyń po pełną zwierząt dżunglę. Jak się okazuje sposób wykonania przechodzi w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie.

Kompleks Pachacamac, jak wszystkie zabytki zbudowane z suszonej na słońcu cegły, nie oparł się upływowi czasu i hiszpańskiej konkwiście. Jednak znajdujące się na ogromnym terenie ruiny dają wyobrażenie o splendorze tego miejsca jakieś 500 lat temu. Pachacamac przez ponad 1500 lat był najważniejszym miejscem kultu na peruwiańskim wybrzeżu. Nazwa jego pochodzi od imienia czczonego tu boga – budzącego grozę władcy trzęsień ziemi. Co ciekawe współczesne ślady tych wierzeń można odnaleźć w kulcie Chrystusa z Pachacamilla.

Wraz z przybyciem Inków w Pachacamac pojawia się również kult słońca. Obecnie można zobaczyć tu ruiny wzniesionej przez Inków Świątyni Słońca, z której roztacza się na wszechobecną tu Limę i ocean. Mamy szczęście, że trafiamy tu w późnych godzinach popołudniowych, gdyż dzięki powoli zachodzącemu już słońcu widok jest niezapomniany. Na terenie kompleksu warty zobaczenia jest również Acllawasi – pałac poświęconych słońcu dziewic. Niestety wejście na jego teren jest zabronione i pałac podziwiać można jedynie z góry.

Goni nas czas, zatem kończymy zwiedzanie i zmierzamy w kierunku Panamericany, która przebiega bardzo blisko. Szybko udaje nam się złapać niesamowitego stopa i już po krótkiej chwili jedziemy, ale nie tak jak planowaliśmy w kierunku Ici, lecz do pobliskiej Pucusany 🙂

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 23 stycznia 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: