11.01.2012 – Trujillo, piramidy Moche i nareszcie… pierwszy stop! :)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Rankiem śniadanie na ryneczku w centrum miasta, gdzie można zjeść naprawdę dobrze i tanio, a przy okazji posłuchać co nieco miejscowych ploteczek.

Potem udajemy się do muzeum archeologicznego, sławnego przede wszystkim z erotycznej ceramiki Moche, której niestety, z powodu zmiany ekspozycji, nie udaje nam się zobaczyć. Wizyta w muzeum warta jest jednak swojej ceny (wstęp – 5 soli). Spacer przez sale prowadzi nas w telegraficznym skrócie przez historię rejonu.

Po wyjściu z muzeum udajemy się na poszukiwanie busika, który zawiezie nas do położonych poza miastem piramid Moche.

Niecałe pół godziny drogi i jesteśmy na miejscu. Nie ma co mówić, piramidy robią wrażenie. Największe Huaca del Sol – Piramida Słońca (ma ok. 20 m. wysokości) obecnie nie jest udostępniona do zwiedzania ze względu na trwające w jej wnętrzu prace turystyczne. Za 11 soli można zwiedzić znajdującą się obok Piramidę Księżyca – Huaca de la Luna. My jednak nie wchodzimy do środka.

Kultura Moche rozwijała się od I do VIII w. n.e. Z niej wywodzi się kultura Chimu, której stolice – Chan Chan mogliśmy podziwiać wczoraj. Byli świetnymi znawcami przyrody i konstruktorami, czego dowodem są piramidy, które możemy dzisiaj podziwiać. Czcili bóstwo przedstawiające człowieka z dużymi kłami zwane Ai-Apaec. Inne jego przedstawienie to pająk bądź potwór morski. Nie było to bóstwo zbyt przyjazne, a najlepiej świadczy o tym jego przydomek „Decapitator”, co można nieudolnie przetłumaczyć jako Ścinacz Głów. Bóg gustował w ofiarach z ludzi, a często przed ofiarowaniem nieszczęśnicy byli nawet przez kilka dni torturowani.

Kultura ta jest jednak głównie znana ze swojej różnorodnej ceramiki, czyli czegoś co osobiście bardzo lubimy 🙂 Przedstawiano wszystkie sceny z życia, dlatego też jest ona tak cenna.

Udajemy się na Panamericanę i po raz pierwszy próbujemy naszych sił w łapaniu stopa w Peru. Na początku sytuacja nie wygląda za ciekawie 70% samochodów stanowią wszelkiej maści taksówki, autobusy i busiki, ale już po chwili zatrzymuje się kierowca jednego z nich i godzi się zabrać nas na stopa nigdzie indziej, tylko prosto do Limy 🙂

Ponad dziesięć godzin jazdy i wreszcie możemy poznać krajobraz nadmorskiej części Peru. Góry będące jednocześnie pustynią mieniącą się wszystkimi odcieniami żółci, bieli i szarości. Po drodze mamy 3 kontrole policji z czego jedna jest dość zabawna, gdyż dzielny funkcjonariusz jest tak przerażony naszymi cennymi białymi osobami w busie niewiadomego pochodzenia o godzinie 23, że koniecznie chce nas posłać na komisariat, gdzie jest bezpiecznie. Może i byłoby to jakieś rozwiązanie, bo znowu nie mamy hosta w Limie, a jest już północ, ale w końcu sytuację udaje się załagodzić i jedziemy.

Godzinę przed miastem widzimy już jego łunę bijącą w niebo. A gdy zaczynamy mijać przedmieścia, które rozciągają się na wzgórzach na  dziesiątki kilometrów wokoło centrum zaczynamy rozumieć, co oznacza liczba dziesięciu milionów ludzi. Przedmieścia z daleka wyglądają, jak pasy startowe na największych lotniskach. Lampy uliczne ułożone w równe szeregi i wystające wysoko ponad malutkie chatki z dykty wskazują położenie całych kwartałów i dzielnic. Widok zupełnie inny od tych, jakie można spotkać w całej Europie. Ale w końcu dojeżdżamy do rejonów, gdzie domy mają już 2-3 piętra i jest bardziej swojsko, choć ponoć dość niebezpiecznie. Dlatego nasz miły kierowca zabiera nas bardzo szybko do malutkiego hosteliku, gdzie wytargowaliśmy niezwykłą cenę 10 soli od osoby za naprawdę ładny pokój. Kraty hostelu zamykają się za nami i jesteśmy… w Limie 🙂

Reklamy

~ - autor: Los Polacos w dniu 22 stycznia 2012.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: